czwartek, 14 sierpnia 2014

Ślubny maraton!

W ostatni piątek Joanna i ja udzieliliśmy ślubu Angeli i Lukasowi w Lublinie. W tym czasie nasz współpracownik Michał przeprowadził ceremonię dla Raiany i Grzegorza w Śmiłowicach. Następnie skierowaliśmy się w stronę Małopolski - ja przeprowadziłem uroczystość dla Marty i Mandeepa na pięknym polu golfowym w Paczółtowicach, potem Joanna udzieliła ślubu Patrycji i Tomaszowi we wspaniale udekorowanym ogrodzie rodziców Patrycji w Krakowie. Tomasz wjechał na miejsce uroczystości na motorze, do dźwięków "Born to be wild". Tuż za plecami Państwa Młodych rozpościerał się piękny widok - krakowska dolinka. Ale, ale! Michał w tym czasie pokonał drogę do Ostrowca Świętokrzyskiego i udzielił ślubu Dagmarze i Stephenowi. To był dla nas wszystkich pracowity, ale bardzo udany weekend .

Wydaje się, jakby to było wczoraj, a już jutro ponownie ruszamy do Lublina, a potem w okolice Warszawy...



poniedziałek, 7 lipca 2014

Ewelina i Wojtek - zwariowani Poznaniacy :)

Trafiliśmy również na nasz rodzinny grunt, dokładniej na ślub Eweliny i Wojtka w Republice Słonecznej.


Nie możemy już doczekać się kolejnych zdjęć od BajkoweSluby.pl :)

Hotel Bursztynowy Pałac w połowie czerwca

Tym razem zacznę od słów Panny Młodej, które usłyszałam po ceremonii:

Muszę powiedzieć, że wy razem z kwiaciarką i kwartetem, jesteście jedynymi solidnymi firmami.

Jest nam bardzo miło usłyszeć pozytywną opinię na temat naszej pracy! :)

Myślę, że najlepszym dowodem na to, jak wspaniale przebiegła ta ceremonia, będzie zdjęcie:


Kierunek Kaszuby - ceremonia Alicji i Grzegorza

W weekend majowy odwiedziliśmy Kaszuby. Prowadziłam ceremonię Alicji i Grzegorza, którzy urzekli mnie swoją charyzmą i jednocześnie wesołym, spontanicznym podejściem do ślubu. 

Ceremonia odbyła się na dworze, pośród zakwitających drzew. Goście stanęli w kręgu, aby każdy z nich miał tak samo dobry kontakt z Parą Młodą.

Po uśmiechu Panny Młodej możecie domyślić się, jak wesoła atmosfera panowała podczas ceremonii. Warto zaznaczyć, że to był moment składania przysięgi ślubnej! Nie było mowy o łzach. Chyba, że tych z radości. ;)


A po przysiędze nadszedł czas złożenia uroczystego podpisu. Para Młoda wymieniła najważniejsze dla siebie zasady związku i zobowiązała się do ich przestrzegania.



Zdjęcia z ceremonii znajdziecie tutaj: wojtowiczfoto.pl/plenerowy-slub-humanistyczny

Ślub humanistyczny w Kobylnikach

Witajcie!


Korzystając z wolnego wieczoru, postanowiłam jednego dnia napisać Wam o kilku ciekawych ślubach, które prowadziliśmy. Rozpocznę od kwietniowej ceremonii w Pałacu w Kobylnikach. Tematem przewodnim były lata 30. - zarówno kreacja Panny Młodej, jak i stroje Gości były dopasowane do stylistyki tamtych lat.


Źródło: www.mojekonferencje.pl


A teraz co nieco o samej parze. Państwo Młodzi poznali się w pracy, Marta pracowała w biurze, Antonio był kierownikiem produkcji. Każde z nich, tak samo oczekiwało na ten moment spotkania, ale ich relacje są nieco inne... Antonio wspomina, że za każdym razem, gdy wchodził do biura, to jego serce biło jak szalone. I za każdym razem pił jeszcze jedną kawę, aby spędzić więcej czasu w tym szczególnym towarzystwie.

Już po pierwszej randce, Antek wiedział, że to ta jedyna, natomiast Marta była bardziej rozważna i traktowała go nadal jako kolegę z pracy. A może to nie była ostrożność, a dobrze przemyślana strategia? Najpierw zalotne rzęsy, potem trochę dystansu...

Nie jest tak istotne, kto kogo oczarował bardziej, gdyż najważniejszym jest fakt, iż każdy z nich odnalazł drugą połówkę.

A oto nasze pierwsze selfie ze ślubu:



Pozdrawiamy! :)

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kanye Artysta West i Kim... Jest Kardashian


Kanye West  artysta naszych czasów.

Muzyk, który zapewne nie zna nut, nie umie śpiewać ani nawet rapować, jeśli patrzeć na sprawę w sposób techniczny. Jednak w pełen artyzmu sposób skleja pozornie do siebie nie pasujące fragmenty muzyki i sztuki w ogóle, i wydaje kolejne genialne albumy, które w niczym nie są podobne do poprzednich, bez wahania podejmując ryzyko utraty pozycji w przemyśle rozrywkowym. (Jednak to się nigdy nie dzieje, Kanye tworzy raczej nowe trendy.)

Kanye wykonuje kolejne performance'y w duchu właściwie futurystycznym  agresywne i przesadzone, bo mają zwrócić uwagę i popchnąć naprzód kurs przemian w postrzeganiu sztuki. Kanye patentuje "Liczne ekrany dla audiowizualnego przeżycia zanurzenia" (tłumaczenie własne), instalację, w której ekrany umieszczone nad, pod i po bokach wobec głównego, przedstawiające "to, czego kamera nie obejmuje", mają wywołać wrażenie przestrzeni i udziału w filmie u widza. Kanye projektuje buty dla Louis Vuitton, Kanye projektuje całą kolekcję (w tym ubrania damskie) dla Adidasa po to, żeby ludzie mogli kupić designerskie produkty w bardziej przystępnych cenach.

Kim Kardashian rzekomo też jest projektantką mody. Kolekcje sygnowane jej nazwiskiem zachowują raczej status quo i są utrzymane w stylu "hot girl" (nie sądzę, żeby podobały się Westowi). Kim i jej rodzina mają reality show, co wydaje się przeciwnym biegunem dla wszystkiego, co robi Kanye, wiecznie walczący o prawo do "prawdziwego" głosu. Kim nie wydaje się mieć nic twórczego ani nawet interesującego do powiedzenia. Kim ma na koncie sex tape. Co więc połączyło tych dwoje? Jeszcze większe biznesowe możliwości i korzyści, o których my, humanistyczni, nie mamy za bardzo pojęcia? Kanye jest wielkim fanem pornografii, może tu coś jest na rzeczy. Albo chciał mieć swoją Beyonce, tak jak starszy kolega Jay-Z, bo właśnie do Królowej Popu upodabnia się ostatnio celebrytka.

West mówi, że po prostu kocha Kim, bo jest dobrą osobą i że zawsze chciał z nią być. Do tego stopnia, że wklejał siebie na rodzinne zdjęcia Kardashianów. Może potrzebuje jako partnerki osoby zwykłej, prostej, stabilnej, przeciwieństwa dla jego wybujałego ego i wybuchów, ostoi dla wulkanu kreatywności? Nieważne, najbardziej interesującym elementem całej sprawy ich małżeństwa jest i tak sam Kanye :).

źródło zdjęcia: Vogue

Szymon Wieczorek

sobota, 5 kwietnia 2014

Podróżujemy po Polsce!


Chociaż mieszkamy w Poznaniu, to najwięcej ceremonii przeprowadzimy w Krakowie. Odwiedzimy większe i mniejsze miasta, czasem zdarzy nam się wpaść do wiejskiej zagrody, trafimy też do oddalonego od cywilizacji lasu.

Będziemy wysyłać Wam zdjęcia z podróży! :)

poniedziałek, 31 marca 2014

Dom z kart?


Francis i Claire Underwood, małżeństwo polityka i działaczki charytatywnej ze świetnego i popularnego ostatnio serialu „House of Cards”, nie jest z pewnością wykładnią tego, co myślimy, mówiąc: „małżeństwo”. Para wspiera się wzajemnie w swoich działaniach. Nic nie jest tu jednak różowe, bo nie zawsze są to działania moralne i legalne. Ich związek nie jest erotyczny; każde z partnerów ma kochanków, o których informuje drugą osobę (relacje seksualne czasem są tylko narzędziem do osiągnięcia politycznego celu), do tego Frank jest biseksualistą. Jednak małżeństwo jest ich axis mundi, jedyną podporą i stabilną częścią życia, pełnego na zewnątrz obłudy, kłamstw, zdrad i podstępów.

Underwoodowie kochają się miłością, którą można oceniać dwojako – z jednej strony nieobecność seksu uniemożliwia potencjalne wykorzystanie go jako narzędzia manipulacji, a przede wszystkim przenosi ich związek na wyższy poziom, pozaerotyczny poziom uczuć i wzajemnej troski. Z drugiej strony, ich małżeństwo można potraktować jako „diabelski pakt”, zawarty tylko po to, aby Frank i Claire mogli wspólnymi siłami przejąć kontrolę nad światem, nie oglądając się na nikogo, wyzbywając się wszelkich skrupułów i miażdżąc każdego, kto stanie im na drodze.

Do swoich tajemnic i planów, które są ich wyjątkowym rodzajem intymności, nie dopuszczają jednak nikogo.


źródło zdjęcia: globaltrendnews.com

sobota, 29 marca 2014

Suknie moich marzeń!


Mimo młodego wieku, widziałam w swoim życiu już wiele, wiele sukien ślubnych. Przyglądam im się od kilku dobrych lat i dotąd żadna nie zachwyciła mnie tak, jak poniżej zaprezentowany zestaw! 

Z kolekcji "Akhtamar" wybrałam dwie, choć tak naprawdę, to mogłabym kupić je wszystkie.

Pierwsza sukienka urzekła przede wszystkim zdobieniem na plecach. Złote koronki dokładnie oblegają skórę, świetnie podkreślają delikatność i kształty kobiety. Perły układają się w kręgosłup, co początkowo nie przypadło mi do gustu, ale po chwili namysłu stwierdziłam, że jest w tym coś "królewskiego" - jeżeli perełki przypominają kości, to w tej kompozycji - kości słoniowe.




A to druga sukienka z kolekcji "Akhtamar", która mnie urzekła. Początkowo wydaje się bardziej stonowana i zapobiegawcza niż ta powyżej, jednak tren z tyłu nie wygląda już tak grzecznie. :) 



Wkrótce przedstawię kolejne perełki z pozostałych kolekcji.

Chyba znalazłam projektanta marzeń... Przekonajcie się sami, jakie dzieła sztuki tworzy: www.facebook.com/krikorjabotian

czwartek, 27 marca 2014

Małżeństwo XXI wieku, Jay & B!

Największa para show businessu, Beyonce i Jay–Z, prawdopodobnie jest razem od 2002 roku. Muzycy ukrywali się przed okiem reporterów oraz nie mówili o swoim związku tak długo, jak to było możliwe. Ich udziałem przez te wszystkie lata nie był żaden skandal, co dla gwiazdy popu/R&B, a zwłaszcza rapera, jest bardzo nietypowe.

Beyonce powiedziała, że nie czynienie z ich związku publicznego tematu pomogło im wytrwać razem. To ogromny paradoks w dzisiejszych czasach, biorąc pod uwagę to, że dzisiaj prawie każdy związek dwojga ludzi jest publiczny – nasze pokolenie nie tylko zwykło powiadamiać o nich cały świat poprzez portale społecznościowe, ale też za ich pośrednictwem upublicznia więcej informacji o swoich relacjach. A skoro obie gwiazdy są z założenia dużo bardziej publiczne, zawsze pod „mikroskopem” mediów, to stopień prywatności ich związku jest tym bardziej niebywały.

Przez pięć–sześć lat para trwała w nieformalnym, ale pełnym klasy związku. Mimo wszystko, w 2008 roku Beyonce i Jay postanowili zostać państwem Carter. Ich ślub był zamkniętą uroczystością, z dala od fleszy i kamer. B nie afiszowała się ze swoją obrączką niemal przez pół roku! Wygląda więc na to, że artyści przypieczętowali swój związek głównie dla siebie. Instytucja małżeństwa zdaje się nadal mieć znaczenie, nawet dla tych najbardziej skierowanych ku przyszłości pośród nas.

źródło zdjęcia: www.celebritynetworth.com

Szymon Wieczorek

czwartek, 6 marca 2014

Sezon 2014 otwarty!

Budzimy się ze snu zimowego i rozpoczynamy nowy sezon, który przyniesie nam wiele ciekawych przygód. Chciałabym Wam opowiedzieć o kilku parach, o ich historiach i pomysłach, jakie codziennie rodzą się w naszych głowach.

Pierwsza ceremonia humanistyczna w tym roku odbyła się 15 lutego, w Krakowie.
Para najpierw wzięła ślub cywilny, na którym była obecnie jedynie najbliższa rodzina, następnie zaprosili swoich gości do restauracji. Muszę przyznać, że część z przybyłych była nieco zdezorientowana; zapytano mnie, czy jestem urzędnikiem, może koordynatorem wesela... Jedynie kilka wtajemniczonych osób dawało mi porozumiewawcze znaki, a szczególnie ciepło przywitał mnie Dziadek Panny Młodej. :)
Zanim przywitaliśmy Parę Młodą, opowiedziałam zebranym Gościom, czym jest ceremonia humanistyczna i jaki jest jej cel. Zaprosiłam do wspólnego rozluźnienia kilkoma głębszymi wdechami, do rozpięcia marynarek. Na szczęście znalazł się śmiałek, który jako pierwszy odpiął guzik, a w jego ślady poszło kilku kolejnych.
Wraz z przybyciem Pary Młodej, pojawiły się pierwsze łzy i wzruszenia - tak widoczne w kameralnym gronie. Kilka ciepłych słów, wymiana uśmiechów - to wszystko pojawia się podczas wspólnego celebrowania miłości najważniejszej Pary w tym dniu.  W takiej chwili każdy może pozwolić sobie na głośniejsze "chlipnięcie" albo wybuch śmiechu, tego życzą sobie Nowożeńcy!

Przysięga małżeńska składana podczas ceremonii humanistycznej musi być równie wyjątkowa i niepowtarzalna. Narzeczeni spędzają długie godziny nad układaniem odpowiednich słów, które i tak uciekają w tym najważniejszym momencie. W takich sytuacjach możecie liczyć na moją pomoc, podpowiem kilka pierwszych słów albo też całe zdania... Jednak najważniejsze, aby te słowa wypowiedzieć, aby każdy z zebranych Gości usłyszał, dlaczego właśnie tę osobę wybierasz.

I tak też było podczas ceremonii w Krakowie, gdzie nie zabrakło zarówno śmiechu, jak i wzruszenia. 

Szaleni miłośnicy kotów! Życzę Wam jeszcze raz wszystkiego, co najlepsze: dobrego jedzenia, niegrzecznych futrzaków i wielu dyskusji na temat firanek, języków, geologii... :)



A w taką pamiątkową księgę wpisywali się wszyscy obecni Goście.